Poznańska mikrowyprawa szlakiem nadwarciańskim

6 listopada 2020

Czasem wydaje się nam, że musimy wyjechać z dala od domu żeby odpocząć, znaleźć ciekawe miejsce lub przeżyć przygodę. Że trzeba jechać 300 lub 500 kilometrów żeby zobaczyć coś niezwykłego. A tymczasem sytuacja z pandemią na świecie sprawiła, że wystarczy mieć trochę chęci by znaleźć naprawdę wyjątkowe miejsce na spacer. Bywa, że spacer przemienia się w mikrowyprawę. Będzie to poznańska mikrowyprawa, jeśli okaże się, że w ciągu godziny bądź dwóch odkrywamy dziką plażę, leśniczówkę, a na dodatek zapomniany cmentarz wędrując szlakiem nadwarciańskim. Dotrzemy tam spacerując łąkami nad rzeką, a dzieci zachęcimy do wedrówki wizją figli na placu zabaw przy leśniczówce.

Jesteście gotowi do drogi?

 

POZNAŃSKA MIKROWYPRAWA

Mieszkamy na poznańskich Naramowicach niedaleko Rezerwatu Żurawiniec. Jest tutaj całe mnóstwo pięknych miejsc do spacerów, są stawy, place zabaw, urokliwe zaułki… A jednak pierwszy raz poszłam tam dopiero po urodzeniu Zojki. Pisałam o moim odkryciu Żurawińca w jednym z pierwszych tekstów na blogu. Tamten tekst, pisany w 2015 roku, zaczęłam od słów: “To będzie krótka historia o tym, że ciekawość świata pobudza do działania, owocuje pięknymi zdarzeniami, rozwija i uczy.”

Dziś zabieram Was w kolejną odkrywczą podróż. A właściwie mikrowyprawę, bo z poznańskich Naramowic można tu wybrać się pieszo. Można nacieszyć oko przepięknymi krajobrazami lasów i łąk pośród których natura uwiła sobie stawy wodne, po których pływają dzikie kaczki i łabędzie. Można poczuć się jak w sercu dzikiego miejsca, mimo, że nadal pozostajemy w granicach miasta Poznań.

 

Szlak nadwarciański

Nie pamiętam kiedy trafiliśmy na niego pierwszy raz , a właściwie kiedy odkryliśmy, że to kilka pięknych miejsc, zlokalizowanych jedno przy drugim.

Pamiętam jednak moment, w którym trafiliśmy pierwszy raz w okolice leśniczówki Naramowice oraz na pobliską dziką plażę. Pamiętam kiedy pierwszy raz poszliśmy na spacer na nadwarciańskie łąki i wręcz zachłysnęliśmy się tą przestrzenią. Wciąż mam też w głowie koncert żab w stawie, zabawę na plaży podczas pierwszego lock downu, ciszę nad Wartą i organizowany spacjalnie piknik z dziećmi w Dzień Dziecka, podczas gdy sale zabaw pękały w szwach (naszą ulubioną miejscówkę na łąkach nadwarciańskich sfotografowałam i umieściłam w tekście opisujący IDEALNY DZIEŃ Z DZIECKIEM NA ŚWIEŻYM POWIETRZU). Pamiętam też, że w każde z tych wymienionych przeze mnie miejsc trafialiśmy z osobna. Powolutku układaliśmy sobie puzzle tej mikrowyprawy, której od samego początku towarzyszy cisza i spokój.

 

Dziś zabieramy Was na tę niezwykłą poznańską mikrowyprawę szlakiem nadwarciańskim.

 

 

LEŚNICZÓWKA NARAMOWICE Z PLACEM ZABAW

Istnieją w Poznaniu takie miejsca, gdzie dzieci mogą bawić się na świeżym powietrzu, a jednocześnie (przy odrobinie szczęścia) poznać z bliska zwierzęta domowe i dzikie. Rodzice z kolei mogą się zrelaksować, przysiąść na jednej z malowniczo położonych ławeczek. Jednym z takich miejscem, które łapie za serce urzekając kameralnością i mnogością atrakcji, jest okolica przy Leśniczówce Naramowice i położony tuż obok plac zabaw. Moża wybrać się tu wyłącznie na plac zabaw, można tę wizytę połączyć ze spacerem nadwarciańską ścieżką, można zajrzeć na pobliską dziką plażę.

Zaletą placu jest jego dzikość, a także również jego wielkość. Oba te aspekty powodują, że tłumów tu nie ma. Można więc tu spokojnie pobawić się w berka czy pojeździć na rowerku. Co ciekawe, jako jedno z nielicznych publicznych miejsc zabaw dla najmłodszych, plac wyposażony jest też w zabawki. Niepisaną zasadą jest bowiem przynoszenie tam zabawek, którymi nasze dziecko już się nie bawi, a które z pewnością sprawią frajdę innym małym użytkownikom. Kolejną zaletą placu są  sprzęty do zabawy:  zjeżdżalnia, piaskownica, huśtawki, drabinki. Plac zabaw ma już zdecydowanie swoje lata; nie przypomina nowoczesnych miejsc do zabawy ani też placów budowanych w oparciu o konkretne programy czy projekty. To zwykłe miejsce w niezwykłym otoczeniu. Dla mnie, matki drżącej o bezpieczeństwo mojego dziecka w tłumie, jest to jedno z nielicznych w których naprawdę odpoczywam psychicznie.

 

Przeglądałam zdjęcia z naszych poznańskich mikrowypraw i nie znalazłam żadnego, które przedstawiałoby Leśniczówkę. Ot, zwykła chałupa- można pomyśleć patrząc na budynek. Jednak jeśli tylko rozjerzymy się dookoła to zobaczymy jak niezwykłe jest położenie tego domu, jakimi szczęściarzami są jego mieszkańcy.

Państwo Ludwik i Łucja Przybylakowie, gospodarze Nadleśnictwa, spotkani podczas spaceru chętnie opowiedzą o „swoim” lesie i zapoznają z jego mieszkańcami. Dokładną historię tego miejsca możecie przeczytać w wywiadzie z gospodarzami Leśniczówki.
 
 

 

 

LAS NARAMOWICKI Z ZAPOMNIANYM CMENTARZEM

Kierując się od parkingu w stronę Lęsniczówki i mijając ją po lewej stronie dojdziemy do rzeki Warty. Tutaj czeka na turystów zarówno malowniczo położona ławeczka, jak i ławostół z małą polanką- fajne miejscem na piknik. Idąc w prawo, wzdłuż rzeki, dotrzemy nad staw i dziką plażę. Jeśli skręcimy w lewo wejdziemy na wąską ścieżkę prowadzącą nas do mniej popularnych miejsc: w głąb lasu naramowickiego, w stronę bobrowych żeremii, aż w końcu na zapomniany cmentarz.

Ten ostatni to nasze najnowsze odkrycie. Wędrując lasem, wzdłuż ulicy Nadwarciańskiej, nic nie wskazuje na jego lokalizację. Ale bystre oko jest w stanie wypatrzeć starodrzew, który może intryguje, by tam zajrzeć.

Stare mapy podpowiadają, że dawniej było tu coś więcej niż las. Jak dowiedzieliśmy się z fanpejdżu “Poznań – Grupa Ekploracja” na Feacebook:

dzisiejszy Poznań obejmuje wiele dawnych wsi i osad, które powstawały na przestrzeni minionych wieków, a w obszar miasta włączone zostały stosunkowo niedawno. Jedną z takich wsi były Naramowice. W ich sąsiedztwie znajdowało się wiele mniejszych osad czynszowych, których cechą wspólną był stosunkowo szeroki samorząd zamieszkujących ją wspólnot, który regulowało tzw. prawo olęderskie. Mieszkańcy tych osad („olędrzy”) byli przeważnie ewangelikami i zgodnie z tradycją swojego wyznania zakładali w pobliżu wsi niewielkie cmentarze. Dziś warto wspomnieć o cmentarzu założonym w pobliżu innej sąsiadującej z Naramowicami olęderskiej osady, która mieściła się na terenach dzisiejszego Umultowa (a dokładniej Nowej Wsi Dolnej – dziś ul Nadwarciańska). Osada ta nazywana była Staronaramowickim Olędrami (Alt-Naramowice Hauland) i sąsiadowała z Nowowiejskimi Olędrami (Neudorf Hauland), niekiedy obie osady określano tym drugim terminem. Mieszkańcy osad chowani byli na miejscowym cmentarzu, który oznaczony został na mapie z 1907 roku. Pozostałości tego cmentarza wraz ze starodrzewiem nie są widoczne z ul. Nadwarciańskiej, ale niektórym udaje się go odnaleźć, o czym świadczą ślady po zniczach. Niestety cmentarz jest w bardzo złym stanie. Płyty nagrobne zachowały się fragmentarycznie (na jednej widać ślady po kuli). Brak jest inskrypcji wskazujących kto w tym miejscu leży.

Cmentarz mieści się przy ulicy Nadwarciańskiej. Idąc od Leśniczówki ostatnim zabudowaniem jest dom z numerem 40. Kilkadziesiąt metrów dalej, po tej samej stronie, jest mały pagórek oddzielony od drogi strumykiem. Za wodą, po wdrapaniu się na górkę, zobaczymy kilka starych nagrobków. To zapomniany cmentarz.

 

 

 

STAW MŁYŃSKI I DZIKA PLAŻA PRZY SZLAKU NADWARCIAŃSKIM

Dzika Plaża to bardzo malownicze miejsce, położone nad Stawem Młyńskim. Ci, którzy mieszkają w okolicy przychodzą tu chętniej łowić ryby niż odpocząć od zgiełku. Ci, którzy mieszkają dalej i docierają tu specjalnie, dziwią się, jak można w takim miejscu po prostu siedzieć i łowić ryby…

Gdy pierwszy raz przesłałam zdjęcie znad stawu mojej rodzinie- z klifu prowadzącego do plaży- rodzice zapytali mnie czy jesteśmy nad morzem? Osunięty brzeg i chatrakterystyczny dla nadbrzeżnego krajobrazu widok wystających z ziemi korzeni drzew powoduje, że miejsce nabiera dodatkowego uroku.

W weekend można tu spotkać kilkanaście osób, w tygodniu jest pusto. Przejeżdzamy tędy na rowerach wracając z łąk nadwarciańskich i za każdym razem zatrzymujemy się by spojrzeć na ten niezwykły widok będący częścią miasta Poznań.

Jeśli staniemy do stawu plecami to na jego skraju zobaczymy pozostałości jakiegoś budynku/ budki (na tle lasu). Obok przebiega wąska ścieżka – wchodząc na nią wchodzi się do krainy wiecznej roślinności! To nasz ulubiony fragement trasy biegnącej tuż przy rzece: totalnie dziki i pusty. Po drodze jest kilka zwalonych drzew – to może być ważna wskazówka dla osób z wózkiem lub na wózku, jednak mam nadzieję, że każdy znajdzie sposób, żeby tę trasę pokonać- bo warto.

ŁĄKI NADWARCIAŃSKIE

Codziennie chodzimy po tych samych, zdawałoby się nudnych ulicach, a jeśli wyjeżdżamy na wakacje, to daleko, bo tam ładniej, ciekawiej… Pojęcia mylne i jak najbardziej błędne. Często tuż obok nas, prawie na wyciągnięcie ręki znajdują się tereny tak piękne, że chciałoby się powiedzieć „dech zapiera”. Do listy wcześniej opisanych miejsc na poznańskich Naramowicach nie przypadkowo dopisałam łąki nadwarciańskie. Ich bezkres zapiera dech właśnie! To idealne miejsce na pikniki z dziećmi, z przyjaciółmi, na naukę jazdy na rowerze, na puszczanie latawca, na opalanie się latem.

Zaledwie kilkadziesiąt metrów od ostatnich zabudowań osiedla przy ulicy Karpia zaczyna się bezkres falujących w rytm wiatru traw. Można podjechać tu samochodem właśnie od strony osiedla i zaparkować go w okolicy kolejowej estakady. Ten wielki most kolejowy to fragment północnej obwodnicy kolejowej Poznania.

Stąd można wejść na szlak nadwarciański w stronę opisanych przed chwilą stawu, plaży i leśniczówki. Można też drogą z płyt dojść do jej końca i wejść na wąską dróżkę blisko rzecznych bagien, by przejść nią w stronę Plaży na Szelągu i tym samym znaleźć się na Wartostradzie.

 
Łąki nadwarciańskie to jedno z naszych ulubionych miejsc na spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Blisko rzeki są miejsca, w których (nieformalnie) można rozpalić ognisko, zrobić grilla i świetnie się bawić. To tu robimy imprezki dla dzieci mając do dyspozycji tę najlepszą przestrzeń pod słońcem! To tu organizujemy nasz idealny dzień z dziećmi na świeżym powietrzu!
 
Jedna uwaga do wszytkich zachęconych: ZABIERAJCIE ZE SOBĄ ŚMIECI!!! Swoje i po kimś, kto o tym nie pomyślał… A takich niestety bywa tu sporo. Może pora, by nas dbających o nieśmiecenie, było więcej?
 

 

 

MIKOWYPRAWA NADWARCIAŃSKA – GDZIE JĄ ROZPOCZĄĆ?

W okolice leśniczówki można podjechać samochodem – na mapach internetowych zaznaczony jest parking leśny. To miejsce to dobry punkt do wycieczki rowerowej bądź pieszej mikrowyprawy wzdłuż nadwarciańskiego szlaku.

Dojechać tu można też autobusem miejskim linii 67 do Szkoły Podstawowej nr 60 przy ul. Naramowickiej lub 46 do pętli przy ul. Boranta. Następnie należy się kierować się do ul. Rubież. Następnie, przechodząc przez tunel kolejowy, skręcamy w ulicę Bożywoja, od tego miejsca do leśniczówki jest ok. 500 m. 

Cały szlak nadwarciański jest przyjazny dla wózków – jedynie dojazd do cmentarza będzie utrudniony. Poza tym ścieżki są przejezdne.

Ciekawostką dla rowerzystów może być informacja, żę opisany przez nas szlak jest fragmentem NSR, Nadwarciański Szlak Rowerowy- odcinek zachodni.

 

 

 

Współtworzymy na Facebook grupę WYPRAWY W OKOLICE POZNANIA - dołącz do nas!

 

4 komentarze

  • Niezwykle atrakcyjny szlak. Mnóstwo ciekawych miejsc .Kiedyś byłam w Puszczykowie przez pewien czas, pamiętam mnóstwo pięknych, zielonych lasów. Nad Wartą też byłam kilka razy.
    Bardzo ciekawa relacja, dzieci zadowolone. Super, że macie możliwość fajnego wypoczynku.
    Pozdrawiam 🙂

  • Absolutnie się zgadzam ze stwierdzeniem, ze czasami nie trzeba jechać na koniec aby odkryć cos nowego i milo spędzić czas. Szczególnie prawdziwa teza w obecnych czasach.
    Jak pisze Szlak za Szlakiem, wyjątkowo ” cieple” i radosne zdjęcia… ciekawe jaki aparat ?
    Pozdrawiam piękny Poznań

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *