Kinabatangan – dzikie serce Borneo

Nosacze siedzą na drzewie, karmią się liśćmi, przeskakują co jakiś czas z jednej gałęzi na drugą. Do wody wpełza krokodyl, a kilka metrów dalej ogromnych rozmiarów jaszczur zastyga czając się na ważkę. Na samym czubku drzewa siedzi piękny czarno-biały ptak z wielkim żółtym dziobem. Znamy go z okładki przewodnika Lonely Planet – to symbol Borneo: dzioborożec. Kierujemy wzrok w drugą stronę, bo kolejne charakterystyczne zwierzęta na wyspie urządziły sobie właśnie w zaroślach zabawę w ciuciubabkę. Wszystko dzieje się nie w zoo, nie w rezerwacie tylko w naturalnych warunkach, w jakich żyją te zwierzęta. Zamieramy w momencie, kiedy dostrzegamy orangutany na jednym z drzew. Nawet dzieci zastygają w bezruchu czując, jak ważna to chwila móc zobaczyć orangutana w jego naturalnym otoczeniu. Bedu odrywa na moment wzrok od lornetki i mówi: „Tak właśnie wyobrażałem sobie Borneo!”.

Płynąc rzeką dostrzegamy ślady słonia, który niedawno tędy przechodził. „Trzy dni temu”- mówi nasz przewodnik. Kinabatangan- tu czas płynie inaczej. Tu natura jest gospodarzem i to ona reguluje wszystko. Zwierzęta z dżungli o świcie i o zmierzchu przychodzą do brzegu rzeki żeby umyć się i napić. Nieważne czy i o której przypłyną turyści. Nie da się widowiska zamówić, nie da się gości przewidzieć. To najdziksze Borneo, jakie mieliśmy okazję zobaczyć.

KINABATANGAN – SERCE BORNEO

Rzeka Kinabatangan wije się przez lasy tropikalne południowego Borneo niczym brązowy, długi pyton, a jej brzeg jest domem lub wodopojem dla wszystkich zwierząt mieszkających w dżungli.
Jest to jeden z najbogatszych ekosystemów na świecie, zamieszkiwany przez niezliczoną ilość gatunków zwierząt, z czego lwia część to gatunki endemiczne. To właśnie tu rządy Malezji, Indonezji i Brunei zakazały wycinek lasów tropikalnych, by zostawić ten teren nietkniętym.

Oferty lokalnych biur i agencji turystycznych prześcigają się w opcjach wycieczek nad Kinabatangan. My jednak polecamy wybrać się tutaj samodzielnie. Głównym atutem takiego rozwiązania jest to, że na rzece będziecie sami, a nie w tłumie turystów. Jeśli jesteście ciekawi Jak zorganizować wycieczkę nad Kinabatangan na własną rękę? – klikajcie w link.

 

REJS ŁODZIĄ PRZEZ DŻUNGLĘ

Borneo jest jednym z dwóch miejsc na świecie, w których orangutany mieszkają na wolności. To też jedyne miejsce na ziemi w którym żyją małpy długonose (Proboscis monkeys). Borneo to także dom ośmiu rodzajów dzioborożców, makaków, waranów, krokodyli słonowodnych i ogromnej populacji kolorowych zimorodków. Żyją tu takżę zagrożone wyginięciem słonie karłowate, dla których prowincja Sabah jest jedynym na świecie miejscem, gdzie występują. Podobno przed setkami laty słonie te zostały przywiezione z Jawy na Borneo na polecenie sułtana Sulu. W międzyczasie zostały wytępione na Jawie.

Z uwagi na bogactwo fauny i flory rejs po rzece Kinabatangan  jest główną atrakcją tej części świata. A sama rzeka jest tym miejscem na Borneo, w którym można zobaczyć te wszystkie niezwykłe gatunki zwierząt w jednym miejscu. Dlatego dla większości turystów podróżujących przez Borneo wizyta w nad jej brzegiem to absolutny must!

Najlepszą porą dnia na obserwację dzikich zwierząt jest wczesny poranek. Zwierzęta są wtedy najbardziej aktywne i wtedy właśnie istnieje największe prawdopodobieństwo ujrzenia ich w akcji. Więcej na temat naszej przygody na rzece Kinabatangan przeczytacie w tym poście.

 

 

OXBOW LAKE

Rzeka Kinabatangan wije się przez dżunglę, co chwilę zmieniając kierunek przepływu. To oznacza, że raz po raz od głównego nurtu rzeki odchodzi mniejsza odnoga, prowadząca czasem do uroczego starorzecza. Takim właśnie starorzeczem jest Oxbow Lake. Rzeka nagle zmieniła się w jezioro, a my dopłynęliśmy naszą łódką do miejsca, w którym gęsta roślinność uniemożliwiła dalszy rejs.  Było popołudnie, z dżungli dochodziły do nas odgłosy zwierząt, a oczy cieszyliśmy widokiem wielkiego białego dzioborożca z pomarańczowym dziobem. Kolejny niezwykły dzień na Borneo zbliżał się ku końcowi rozkochując nas w wyspie coraz mocniej.

GOMANTONG CAVES

To jaskinie położone przy rzece i osławione nieprawdopodobnym przysmakiem… Mianowicie to tam znajdują się ptasie gniazda, z których następnie wytwarza się napoje lub zupę. Birds’s nest, czyli gniazda ulepione ze śliny jaskiniowych jaskółek są przez Chińczyków uznawane za rarytas. Dodatkowo uważa się, że posiadają niezwykłe właściwości odżywcze.

Nasz przewodnik tłumaczył nam tę historię kilkakrotnie, bo za każdym razem byliśmy przekonani, że nie rozumiemy się wystarczająco dobrze. Trudności w komunikacji kładliśmy na karb języka angielskiego, bo było dla nas niewyobrażalne że można celowo niszczyć gniazda z jajkami ptaków by ich dom przerobić na napój…

Na Borneo w większości sklepów spożyczywch można kupić napoje w puszce o tym właśnie smaku za cenę coli czy fanty.

 

WIOSKA SUKAU

To senna i klimatyczna wioska tuż przy brzegu rzeki. Przez Sukau biegnie jedna droga, wzdłuż której od czasu do czasu znajdują się drewniane domy. Kilka z nich oferuje usługi noclegowe w domach rodowitych mieszkańców, tzw. homestay. Są też w Sukau tzw. eco-lodge, w których można się zatrzymać i skorzystać ze zorganizowanych wycieczek. My jednak niezmiennie zachęcamy, by zrobić to na własną rękę.

W Sukau jest centrum, którego nie sposób przeoczyć. Tu znajdują się najważniejsze instytucje w wiosce: meczet, szkoła, cmentarz, sklep i kilka straganów. W wiosce są też dwie restauracje – w tym jedna przy miejscu, w którym się zatrzymaliśmy. Obejście wszystkiego zajęło nam około godziny. Mieszkańcy wioski byli mile nastawieni: machali nam na powitanie, dzieci zaczepiały angielskimi zwrotami.

W drodze do miejsca, w którym się zatrzymaliśmy przechodziliśmy wzdłuż plantacji palm olejowych i obok malowniczych domów. Raz po raz naszą rozmowę zagłuszał bardzo głośny dźwięk ptaków. W trakcie spaceru nasilał się, osiągał apogeum, po czym słabł. Zapytaliśmy naszego przewodnika co to za zjawisko. Wyjaśnił wtedy- nawiązując do historii Gomantong Caves, że to miejsca udające gniazda jaskółek. I jednocześnie farmy jaskółczych gniazd, z których robi się napoje pt. Birds’s nest.

W praktyce wygląda to tak, że w oknach budynków typu kurniki zakłada się głośniki, przez które wydobywa się jaskółczy śpiew. Ma to na celu zwabienie jaskółek do tych miejsc by tam założyły gniazda i traktowały jak swój dom. Gdy jaskółki dadzą się nabrać, że to dom całego jaskółczego stada, lepią w nim gniazdo, które potem zabiera człowiek. Nigdy w życiu nie zetknęliśmy się z równie absurdalną kulinarną historią…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *