Jak nauczyć dziecko jazdy na nartach: z instruktorem czy bez? Rozmowa z Tatą Bedu- instruktorem narciarstwa

Zima za oknem i sezon feriowy w pełni. Dla niektórych rodziców to czas na który czekali: będą szusować po białym puchu- czasem bez dzieci, czasem ze śmigającymi na nartach pociechami przed sobą. Trasy łatwe, średnie, nawet te trudne; gondole, orczyki, meandry szlaków, plany zjazdów ułożone na cały dzień.

Jednak początek tej wizji ma miejsce wcześniej. Czasem nawet dużo, dużo wcześniej. W końcu człowiek nie rodzi się z umiejętnością jazdy na nartach… 

Jak więc sprawić, by nasze dziecko możliwie szybko i sprawnie opanowało jazdę na dwóch deskach? I jak nie zepsuć sobie przy tym wakacji, nie tracić nerwów i mile wspominać po latach te chwile, kiedy nasz potomek pierwszy raz stanął na nartach? 

Tata Bedu- tata pięcioletniej Zoi, która w styczniu tego roku pierwszy raz miała zjechać na nartach, był dla mnie, mamy niezglębiającej problematyki nauki jazdy na nartach, wyborem jedynym i najlepszym. Wystarczyła jednak krótka rozmowa by pojąć, że temat jest bardziej złożony.

Po co w ogóle dziecku umiejętność jazdy na nartach?

Bo to kolejna życiowa umiejętność, umiejętność dzięki której można bardziej cieszyć się życiem. To trochę jak umiejętność jeżdżenia na rowerze, pływania… Bez też da się żyć. Tylko po co? 😉

Jaki jest najlepszy wiek na pierwsze narciarskie próby?

W moim odczuciu najlepszy wiek to 4 – 5 lat. Dziecko musi bardzo sprawnie chodzić i biegać, musi posiadać dobrą koordynację ruchową, a ponadto musi umieć zainteresować się jazdą na nartach i zrozumieć ją. Dobrze, jeśli uniesie samo parę nart, jeśli będzie miało siłę podnieść się w kopnym śniegu ciesząc się cały czas z tego co za moment się stanie – czyli, że samo zjedzie w dół!

 

Jakie są zalety i wady nauki na nartach z instruktorem? Czyli z instruktorem czy bez?

Nauka jazdy na nartach z instruktorem nie ma wad! Może je mieć kiedy to rodzić próbuje uczyć swoje dziecko samodzielnie. Największą zaletą instruktora (poza odpowiednią wiedzą praktyczną i teoretyczną) jest brak więzi emocjonalnej z dzieckiem. Rodzic jednak łatwiej może stracić cierpliwość do dziecka… To co mam na myśli zrozumie każdy rodzic, który słucha o swoim dziecku w przedszkolu, że jest samodzielne, a w domu nadal wymaga karmienia widelcem 😉

Wadą może się wydawać cena, jednak dziecku wystarczy dosłownie kilka godzinnych lekcji. Najważniejsze jest żeby nasza pociecha poznała podstawy jazdy na nartach. Potem i dziecku, i nam będzie dużo łatwiej doskonalić umiejęność jazdy na nartach już współnie. Po takich lekcjach wchodzimy też na nowy poziom narciarstwa, i dotyczy to zarówno dzieci, jak i rodziców. Moment, w którym jadę z moją córką na wyciągu jest wciąż przede mną, ale wiem, że będzie to wydarzenie, które będzie kolejnym kamieniem milowym w moim ojcostwie.

 


O czym warto pamiętać żeby nie zniechęcić dziecka do nauki jazdy na nartach?

Należy słuchać dziecka i jego potrzeb. Nie można dziecka zmusić do jazdy. Odpoczywajmy kiedy dziecko jest zmęczone i pamiętajmy, że szybciej się ono męczy niż osoba dorosła.

Jeśli dziecko po pierwszej lekcji nie chce więcej jeździć, to znaczy mówi nam, że jest zmęczone, nie podobało mu się, to warto zapisać je na drugą lekcję! Zawsze można ją odwołać nazajutrz, choć moje doświadczenie pokazuje, że dziecku raczej się odwidzi. Wyśpi się i nazajutrz będzie gotowe na nową przygodę!

Jaki sprzęt powinno mieć dziecko i jak najlepiej zabrać się na jego kompletowanie? 


Sprzęt oczywiście musi być odpowiednio dopasowany. Ale tym z reguły zajmą się sprzedawcy w sklepie, bądź pracownicy w wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Jeżeli rozpoczynamy naukę jazdy na nartach z dzieckiem to zdecydowanie najlepiej na pierwsze szusy wypożyczyć sprzęt. Łatwo to zresztą skalkulować: ile kosztuje używany, a ile nowy sprzęt narciarski vs wypożyczanie sprzętu, zwłaszcza, że sprzęt dziecięcy jest z reguły tańszy niż dla osób dorosłych.

Dla przykładu piewsze wypożyczenie sprzętu dla Zoi kosztowało nas 25 złotych/dzień. W skład zestawu wchodziły narty, buty i kask narciarski. Patrząc na to, jak szybko dzieci rosną, wyrastając tym samym ze sprzętu, warto pamiętać o tej opcji.

 

Jak więc należy się przygotować do wyjazdu narciarskiego?

Jak najlepiej 😉 My dorośli, jeśli nie uprawiamy regularnie żadnej aktywności ruchowej na co dzień, powinniśmy przed wyjazdem na narty przygotować nasze mięśnie do wzmożonego wysiłku. Przydatny może być basen, siłownia, rower. Dzieci są dużo bardziej elastyczne – może się więc wydawać, że dodatkowej zaprawy „przed” nie potrzebują. Jeśli jednak pomyślimy o kształtowaniu pozytywnych nawyków, czyli tego, żeby za kilkanaście lat naturalnym były dla nich przysiady i skłony na kilka tygodni przed wyjazdem w na narty, warto o takie wzorce zadbać już dziś.

Niezależnie od przygotowania nie wolno zapominać o rozgrzewce przed wejściem na stok. A ta dotyczy zarówno najmłodszych, jak i tych starszych.

 

Co byś doradził rodzicom, którzy jednak nie zdecydują się na naukę  z instruktorem?

Żeby byli cierpliwi. Żeby na czas nauki nie byli rodzicami, tylko instruktorami. Żeby emocje, komentarze zachowali dla siebie. U instruktora nie ma słów: „Ty zawsze”, „Ty nigdy”… – instruktor widzi tu i teraz: młodego człowieka, który chce nauczyć się jeździć na nartach.

A o czym koniecznie trzeba pamiętać jeśli chodzi o strój?

Dziś są czasy takie, żę można wydać 1000 złotych na bieliznę termoaktywną, ale można też założyć kombinezon z Lidla. Mówię o tym po to, by nie szukać wymówek w stylu: „Nie ma odpowiednich spodni narciarskich, ma tylko zimowe” 😉

Gdybym miał wymienić najważniejsze elementy narciarkiej garderoby, to bardzo ważne są rękawiczki – żeby były wodoodporne. Zoja ma rękawiczki ze szwedzkiej firmy Lindex – są niezawodne! Polecam tez fińską firmę Reima – to już droższy asortyment, ale genialny dla dzieci!

Ciepło musi być też w ciało- czyli najlepiej, jeśli pod kombinezonem dziecko ma getry i longsleeva, najlepiej z wełny merino. Jeśli nie merino to zestaw typu Lidl też się sprawdzi- zwłaszcza w warunkach do minus 5-7 stopni Celsjusza.

Ostatni atrybut to skarpety ciepłe i wysokie do kolan (żeby przy bucie nie obcierała) – super jakość mają skarpety z Decathlon. 

 

 

BASIA I NARTY

Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiecie: z instruktorem czy bez, polecamy Wam lekturę książki z serii Basia. 

Tym razem Basia stawia pierwsze kroki na dwóch deskach i to właśnie jej Tata ma ją nauczyć jeździć na nartach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *