Tatry z dziećmi – Hala Gąsienicowa i schronisko Murowaniec

To chyba nasze ulubione miejsce w Tatrach. Przynajmniej spośród tych wszystkich miejsc, które z naszymi dziećmi odwiedziliśmy. Ponoć w sezonie letnim przechodzi się tamtędy gęsiego, jednak my mamy szczęście do odwiedzania Tatr późną jesienią, a wtedy szlaki zdecydowanie pustoszeją.

 

CO ROBIĆ W ZAKOPANEM?

Po odwiedzeniu Kalatówek, a potem Morskiego Oka, trzeciego dnia naszego tegorocznego pobytu w Tatrach zdecydowaliśmy się ponownie odwiedzić Halą Gąsienicową. Ostatni raz byliśmy tu z Zoją, gdy ta miała dziesięć miesięcy. Wracając wtedy z Kasprowego Wierchu zatrzymaliśmy się w schronisku Murowianiec, żeby nakarmić Zojkę i już jako jedni z ostatnich turystów wychodziliśmy ponownie na szlak, by wrócić do domu przed nocą.
 
Przez Halę Gąsienicową przemknęliśmy szybko na koniec odwracając się za siebie i obiecując, że na pewno tu wrócimy. Po trzech latach udało się.
 
Nasza niespełna czteroletnia Zoja przyszła na Halę Gąsienicową na własnych nogach recytując po drodze fragmenty z popularnej książki dla dzieci „Idziemy na niedźwiedzia”. Nic dziwnego – opowiadaliśmy jej, że w tych rejonach wciąż można spotkać te wielkie zwierzęta. Iga, na tydzień przed swoimi pierwszymi urodzinami, była niesiona do góry w nosidle. Świeże powietrze i bujanie spowodowane rytmicznym krokiem spowodowało, że maleńka przespała prawie całą drogę.

 

Z KUŹNIC NA HALĘ GĄSIENICOWĄ PRZEZ BOCZAN

Jak większość szlaków Tatr Zachodnich, także i ten na Halę Gąsienicową, zaczyna się w Kuźnicach. Można tu z centrum Zakopanego dotrzeć pieszo lub zorganizowanym busikiem. Z uwagi na to, że Kuźnice znajdują się już w obszarze Tatr, wjazd własnym samochodem jest niemożliwy.
 
Tuż za siedzibą TPN należy skręcić w lewo by przez Boczan rozpocząć wędrówkę. Alternatywnym szlakiem jest  trasa przez Dolinę Jaworzynki, ale o tym za moment.
 
Niebieski szlak przez Boczan jest bardzo fajną trasą, którą bez większych problemów można wybrać się z małymi dziećmi. Według drogowskazów wędrówka powinna zajmować około 1h30 minut, my z Zojką szliśmy o godzinę dłużej. 
 
Podejście nie jest forsowne, drogę urozmaica otaczający krajobraz i zapierające dech w piersiach widoki. Dlatego niech nie zniechęca Was pierwszy etap trasy, który wiedzie przez las po ostrych kamieniach. Przebicie się przez las zajmuje około 30 minut, jak tylko wychodzi się na otwartą przestrzeń, czas przestaje mieć znaczenie. 
 

NA SZLAKU

 
Po wyjściu z lasu wkraczamy na dość wąski szlak. Im wyżej się wdrapujemy, tym więcej śladów zimy ukazuje się naszym oczom. Ostrożnie stawiamy każdy krok- tata Bedu stabilizuje dodatkowo Zojkę, ja podpieram się kijkami przy każdym kroku, ponieważ niosąc Igę w nosidle przed sobą nietrudno o potknięcie. Kijki trekkingowe sprawdzają się dla rodzinnych wędrówek górskich idealnie!

WIDOKI

 
Wychodząc z lasu po kilku minutach dochodzimy do początku Skupniowego Upłazu znad
którego dobrze widać Wielki Kopieniec (z lewej strony), a później także
Giewont i Kopę Kondracką (z prawej). Z Upłazu nietrudno dostrzec również
Przełęcz między Kopami, którą osiągamy po upływie około pół godziny. To tu nasz szlak zbiega się z alternatywną drogą wiodącą na Halę Gąsienicową – szlakiem przez Jaworzynkę.
Na przełęczy jest też kilka drewnianych ławek dla strudzonych turystów. Odpoczynek w tym miejscu, ze względu na widoki, na pewno należy do udanych.

HALA GĄSIENICOWA

Od Przełęczy między Kopami maszerujemy delikatnie w dół, dzięki czemu wszyscy, a zwłaszcza nasza niespełna czterolatka nabiera nowych sił. Powoli wyłania się przed nami potężna grań
Orlej Perci. Spektakl widoków był wart każdej przysłowiowej kropli potu. Szlak znowu się unosi by po chwili ostatecznie sprowadzić nas na Halę Gąsienicową, co oznacza osiągnięcie wysokości 1514 m n.p.m.

Z Hali Gąsienicowej rozpościerają się piękne widoki na tatrzańskieszczyty: od Żółtej Turni na wschodzie, przez Granaty, Kozi Wierch, Zamarłą Turnię, Kościelec,  Zawratową Turnię, Gąsienicową Turnię, Świnicę, Pośrednią Turnię, Skrajną Turnię, Beskid, aż po Kasprowy
Wierch.

 
 
 
Na halę wchodzimy wąską ścieżką i gdy tylko na nią wkraczamy, naszym oczom ukazuje się bajkowa wręcz sceneria ze starymi drewnianymi szałasami i chatkami na tle monumentalnych gór. Mijamy „Betlejemkę”- bazę taterników – miejsca kultowego dla alpinistów, i
dochodzimy do skrzyżowania szlaków. Zielonym szlakiem można udać się na Rówień Waksmundzką, żółtym na Przełęcz Krzyżne lub na Kasprowy Wierch, niebieskim nad Czarny Staw Gąsienicowy i dalej na Zawrat, a czarnym na Świnicką Przełęcz.

 

MUROWANIEC

Idąc prosto w dół dojdziemy bezpośrednio do schroniska „Murowaniec”. Kierując się w prawo możemy przyspieszyć drogę nad Czarny Staw Gąsienicowy lub Kasprowy Wierch. Dla nas jednak tego dnia Murowaniec był celem, który z dumą osiągnęliśmy.
W schronisku można zjeść smaczne dania kuchni tradycyjnej, ale także uwzględniającej upodobania wegetarian i wegan. Zojka dostała obiecane wielkie ciacho, a my sięgnęliśmy po kanapki i termos z herbatą. Wnętrze sali głównej, do której wchodzi się z zewnątrz wyłożone jest wykładziną – co jest nie bez znaczenia dla rodziców dzieci raczkujących. Do dyspozycji maluchów jest też kilka krzesełek do karmienia.

 ALTERNATYWNE SZLAKI NA HALĘ GĄSIENICOWĄ

Boczań (szlak niebieski) czy Jaworzynka (szlak żółty)?
Oba zaczynają się w tym samym miejscu: w Kuźnicach przy budce z biletami wstępu do TPN, obie trasy łączą się na Przełęczy między Kopami, skąd na Halę Gąsienicową prowadzi już jedna droga (25 min).

Czas przejścia obu tras według map jest identyczny. W przypadku drogi przez Boczań szybciej zdobywamy wysokość, co przekłada się na rozległe widoki przez dalszy etap wędrówki.Z decyzją o wyborze szlaku my uporaliśmy się nastęująco: weszliśmy szlakiem przez Boczań, a wracając z Murowańca na Przełęczy między Kopami wybraliśmy szlak zółty, czyli przez Jaowrzynkę. Na polanie znajdują się pasterskie szałasy, obecnie już nieużywane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *