Co zabrać na wakacje pod namiotem? Lista sprzętu kempingowego

Co zabrać ze sobą pod namiot aby poczuć się jak w hotelu pod gwiazdami? Co podnosi nasz komfort w taki sposób, że przestajemy myśleć o wczasach z biurem podróży? Jak wygląda all inclusive campingowego życia na dziko?
Przedstawiamy Wam naszych 10 punktów z listy sprzętu kempingowego, z którym biwakujemy wszędzie tam, gdzie na sam widok serce zabije nam szybciej.
 
 
 

1. PRĄD

 
Potrzeba posiadania prądu w namiocie wniknęła z faktu posiadania lodówki, o której za moment. O ile na kempingach można za dodatkową opłatą otrzymać dostęp do prądu, o tyle w kempingowaniu na dziko pojawia się już problem. Jeżeli weźmiemy pod uwagę upały panujące na zewnątrz i brak prądu, to posiadanie lodówki może mijać się z celem. Natomiast chęć wypicia zimnego piwa (nie wspominając o przechowywaniu żywności dla dzieci) bierze zawsze górę w pomysłowości konstruktorskiej.
Od zdania sobie sprawy z faktu, że potrzebujemy prądu do zrozumienia działania takiego systemu i jego zbudowania minęła chwila. Na początku rozsyłałem zapytania do firm zajmujących się fotowoltaniką z prośbą o pomoc w stworzeniu takiego turystycznego w pełni mobilnego zestawu. Z pomocą przyszedł mi Pan Dariusz Pałka z firmy Ekoland. Z dużą cierpliwością tłumaczył mi każdy element systemu solarnego, przeliczał moce oraz pobory prądu i tym sposobem powstał nasz prądowy zestaw turystyczny w skład którego wchodzi:
  • elastyczny panel solarny 100W/12V
  • regulator napięcia PWM z LCD 10A 12/24V
  • akumulator żelowy AGM 12V 100Ah
  • okablowanie
Założeniem przy tworzeniu takiego zestawu było to, żeby lodówka mogła pracować na samym akumulatorze cztery dni. Taki okres przyjęliśmy jako maksymalny, w którym spędzimy czas na kempingowaniu na dziko. 
System kolejny rok działa bez zarzutu. Przy w miarę dobrej pogodzie mamy nadmiar mocy. Prąd nam się nigdy nie skończył. Akumulator ładujemy albo poprzez gniazdo zapalniczki w samochodzie albo prostownikiem z gniazda 240V.

2. LODÓWKA

To właśnie zakup lodówki pociągnął za sobą potrzebę uniezależnienia się prądowego. Na nasze pierwsze eskapady pożyczaliśmy chłodziarkę samochodową od Anuli rodziców. Kiedy chłodziarka stała w upale pod namiotem i była podłączona do prądu, to jej wydajność była znikoma. Wniosek był taki, że nie ma sensu kupować tego typu chłodziarki skoro miała by być ona używana na kempingu.W trakcie jazdy autem przydaje się niewątpliwie, na działce też pewnie jest ok, ale nie na południu, gdzie żar leje się z nieba w dzień i w nocy. Postanowiliśmy, że kupimy lodówkę kompresorową. Zakup na całe lata, ponieważ koszt takiej lodówki przekracza kilka tysięcy złotych. Niestety nawet nie zdążyłem zająć się poważnie tematem zakupu, kiedy okazało się, że kolega ma do sprzedania całkiem niezłą lodówkę samochodową Waeco TropiCool TC 35FL. Do zakupu przekonała mnie niska cena i informacja od producenta, że lodówka jest w stanie obniżyć temperaturę do 30 stopni poniżej temperatury otoczenia. Czyli radzi sobie z tym, z czym nie radziła sobie chłodziarka rodziców Anuli.

Zakup okazał się strzałem w dziesiątkę, który w pełni zaspokaja nasze potrzeby. Oczywiście nasza lodówka nie może się równać lodówkom kompresorowym. Jednak w stosunku jakość-cena jest to świetne rozwiązanie. Lodówka posiada klasę energetyczną A++ i jest to pewnie zasługa zastosowania w niej ogniw Peltiera. Specjalny układ sterowania elektronicznego po osiągnięciu żądanej temperatury automatycznie przechodzi w tryb „oszczędzania”. Otwarcie drzwi lodówki również wyłączą jej pracę w celu oszczędzenia energii. Lodówka świetnie sprawdziła się w trakcie remontu kuchni, który mieliśmy w domu i była ona naszą jedyną lodówką przez jakieś dwa albo trzy tygodnie.

3. PRYSZNIC Z CIEPŁĄ WODĄ

Chciałbym napisać, że najważniejsza rzecz w całym naszym wyposażeniu. Dlaczego? Ponieważ po pierwszej kąpieli Anula stwierdziła, że do kempingowania na dziko ma już wszystko. Prysznic okazał się wisienką na torcie. Do tej pory korzystałem z kilku rozwiązań prysznicowych i nigdy z żadnego nie byłem w pełni zadowolony. Pierwszy raz tego rozwiązania używaliśmy w trakcie naszej wyprawy do Albanii. Ze znalezieniem odpowiedniego patentu, podobnie jak z prądem, nie było łatwo. Teoretycznie po wpisaniu w Google hasła: „prysznic turystyczny” pojawi się kilka rozwiązań, ale wiemy doskonale, że jeden patent nie równy jest drugiemu. Przeczesując fora internetowe, analizując nasze potrzeby i odnosząc je do kosztów postawiliśmy (na moim zdaniem) ciekawe rozwiązanie, którego koszt zmieścił się w cenie prysznica przenośnego z Decathlonu. W skład zestawu wchodzi:
  • prysznic 12V zasilany z gniazda zapalniczki
  • 30l czarny zbiornik na wodę Takler

Co tu więcej pisać. Zbiornik montujemy na dachu, napełniamy wodą i Słońce robi resztę. Wieczorem mamy sporo wody, żeby wykąpała się w niej cała rodzina, albo i dwie jak miało miejsce w Albanii. Jak wiadomo po upalnym dniu, kąpiel jest zbawienna.Dzieci kąpiemy w składanym baseniku kupionym w Decathlon. Siebie myjemy albo pod gołym niebem, albo w turystycznej kabinie prysznicowej.

                           autor zdjęcia: Stasiek
 

4. WODA BIEŻĄCA

 
Kolejny problem. a właściwie kolejna potrzeba, którą należy zaspokoić, żeby kempingowanie było komfortowe i… czyste. Cały nasz ekwipunek kempingowy to trochę wynik naszych doświadczeń i spostrzeżeń. Ze zbiornikiem na wodę bieżącą było podobnie jak z prysznicem. Mieliśmy rozwiązanie, które nas nie satysfakcjonowało w pełni i zainspirowani rozwiązaniem podpatrzonym na jednym z TLC Campów, postanowiliśmy podejść do tematu profesjonalnie. Kupiliśmy 20l zbiornik na wodę, wykonany z materiału HD-PE i posiadający filtr UV. Do zbiornika dokupiliśmy odpowiedni kranik, a cały kanister zamontowaliśmy na kole zapasowym. Zbiornik oprócz profesjonalnego wykonania posiada jeszcze spory otwór, przez który możemy nabrać wody w strumieniu, studni czy wodospadzie. Dzięki temu przez cały czas podróżowania, mamy dostęp do bieżącej wody. O tyle jest to komfortowe, że nawet kiedy stajemy na krótką pauzę pośrodku niczego, możemy umyć ręce, opłukać owoce itp.
 

5. NA CZYM SPAĆ? MATERACE DMUCHANE I KOŁDRA ZAMIAST ŚPIWORA

 
Jakby nie było 1/3 naszego życia przesypiamy, a przynajmniej przesypiać powinniśmy. Dla mnie sen ma kluczowe znaczenie w udanym podróżowaniu. Do tego połączenie kąpieli przed snem z komfortowym snem sprawia, że codzienne przygody na łonie natury nie są męczące a przyjemne.
Na początku korzystaliśmy z materaca dwuosobowego kupionego w Decathlonie za jakieś 80 zł. To był taki zwykły materac jakich pełno jest w marketach. Jego jedyną zaletą było to, że nie był wysoki. Materac nam dzielnie służył przez kilka lat aż się uszkodził. Próbowałem go naprawiać, ale moja praca szła na marne. Przyszedł moment wymiany. Pierwszym pomysłem był zakup materacy starego typu – takich ciężkich Polsportów. Nie są one w powszechnej sprzedaży, ale można jeszcze takie kupić. Zaleta – trudno je przebić. Wada – są wielkie i ciężkie. No i z pomocą przyszedł po raz kolejny Decathlon. Wprowadził do swojej oferty moim zdaniem materace idealne!

Materac Arpenaz Air Pump 140. Materac jest doskonale wykonany i posiada 10 letnią gwarancję. Po spakowaniu zajmuje ok 5 litrów, a waży niewiele ponad 2 kg. Do tego ma zintegrowaną pompkę, która pompuje materac w 4 minuty. Zalety: składa się i rozkłada bardzo szybko, ma 10 lat gwarancji, jest mały i lekki po spakowaniu, śpi się na nim bardzo wygodnie – nie ma uczucia falowania kiedy ktoś się kładzie lub wstaje. Wady – nie wykryto.Uwaga z ostatniej chwili: kupując ten materac zwróćcie uwagę, żeby korek był zakręcany, a nie wciskany. Nasze oba materace mają zakręcane korki i sprawują się nienagannie, natomiast o wkręcanych słyszeliśmy niepochlebne opinie.

Komfort naszego spania potęguje dodatkowo kołdra i poduszki zabierane z domowego łóżka. Zrezygnowaliśmy ze śpiworów, bo jadąc na wakacje samochodem możemy sobie pozwolić na nieliczenie każdego centymetra w bagażniku. Zresztą chyba wolelibyśmy zostawić coś innego niż pościel, bo dzięki niej śpimy jak w sypialnym apartamencie z wentylacją świeżym powietrzem.

                                  źródło zdjęcia: Decathlon

6. SZAFKA KUCHENNA

Dopóki nie pojawiła się w naszym wyposażeniu szafka wszystkie kuchenne sprzęty i jedzenie przechowywaliśmy w siatkach i skrzynkach. Wieczne szukanie kubka, łyżeczki, otwieracza czy puszki z solą było trochę irytujące. Znowu z pomocą przyszedł Decathlon, który podsunął nam gotowe rozwiązanie. Szafka złożona, zapakowana jest w pokrowiec, nie zabiera dużo miejsca i waży niewiele. Natomiast po rozłożeniu jej otrzymujemy doskonały mebel kuchenny, do wnętrza którego mieści się całe nasze kuchenne wyposażenie a na zewnątrz mamy blat, który również jest niezastąpiony.
W zestawie z szafką jest osłona przeciwietrzna, którą montuje się w blacie w specjalnych otworach i dzięki temu w wietrzne dni można spokojnie gotować bez obawy o zdmuchnięcie płomienia. Osłonę tę widać na zdjęciu poniżej z kuchenką Campingaz Bistro 300.
Mimo szybkości rozkładania i dużej pojemności szafkę rozkładamy, kiedy w jednym miejscu jesteśmy dłużej niż na jedną noc.

7. MASZYNKA DO GOTOWANIA

Na pierwsze nasze wojaże zabieraliśmy ze sobą starego i sprawdzonego Primusa Micro, który prawdopodobnie nie występuje już w sprzedaży. Jest to świetny i bardzo wydajny palnik ale raczej w turystyce trekkingowej niż w rodzinnym kempingowaniu. Zaczęliśmy przeglądać kuchenki dostępne na rynku i nasz wybór padł na kuchenkę Campingaz Bistro 300. Ładna, estetyczna, kompaktowa kuchenka turystyczna. Po dwóch latach eksploatacji okazała się dla nas zbyt droga w utrzymaniu, postanowiliśmy ją sprzedać i kupić kuchenkę wielopaliwową. Z tego rodzaju kuchenkami mieliśmy już parokrotnie do czynienia, więc wiedzieliśmy co kupujemy. Żeby nie płacić kilkuset złotych za markowy sprzęt zdecydowaliśmy się na zakup kuchenki BRS-8 w Chinach. Na ten moment jesteśmy z zakupu bardzo zadowoleni. Jest to możliwie najtańsze gotowanie.

Primus Micro
Primus Micro
 
 Campingaz Bistro 300
BRS-8 
 

8. PŁACHTA BIWAKOWA

Jest to nieodłączny element naszego biwakowego wyposażenia. Płachta biwakowa, zwana również Tarpem, ma wiele zastosowań. Najczęściej buduje się z niej niewielkie schronienia, czyli spełnia ona funkcję szałasu/namiotu. My w trakcie naszych podróży offroadowych wykorzystujemy tarpa jako zadaszenie przeciwsłoneczne. Są oczywiście dostępne markizy, które przeznaczone są do samochodów offroadowych, ale tu znowu należy przeanalizować potrzebę vs koszt nabycia. Dla nas płachta jest prawie idealnym rozwiązaniem. Z pewnością najtańszym rozwiązaniem, które spełni swoje zadanie, będzie kawałek brezentu budowlanego dostępnego w każdym markecie budowlanym za mniej niż 10 zł. Zanim jeszcze znalazłem zastosowanie płachty w rodzinnym kempingowaniu używałem jej jako lekkiego schronienia. Z reszta do dzisiaj tak ją wykorzystuję. Postawiłem na firmę DD Hammocks Tarp 3×3. Płachta świetnie chroni przed deszczem oraz przed słońcem.

9. OŚWIETLENIE

Podczas wieczornych rozmów Polaków, kiedy zasiadamy przy stole biesiadnym potrzebujemy światła. Pominiemy tu fakt używania czołówek, bo wiążą się one z ciągłym świeceniem komuś po oczach. Sprawdziliśmy różne rozwiązania i znaleźliśmy w końcu mogło by się wydawać dla nas najlepsze! Na samym początku używalismy lampy LED Coleman CPX6. Lampa sprawdziła się pod każdym względem, jednak miała dla nas zasadniczy minus – świeciła światłem zimnym a tego bardzo nie lubimy.
 
Następnie zaczęliśmy mieć tę lampę w pogotowiu a do głowy przyszedł nam pomysł, żeby używać świeczek na komary. Mają one dwie zalety: świecą naturalnym, ciepłym płomieniam oraz odstrzają owady. Ale wady mają trzy: szybko się wypalają, ważą swoje i wiatr może zdmuchnąć płomień.
No więc do trzech razy sztuka! Przyszła pora na lampę naftową. Żeby nie kupować kota w worku postawiliśmy na producenta z ponad 100 -letnią historią. Kupilismy lampę Feuerhand. Do niej dokupiliśmy zapachowy olej przeciwkomarowy i mieliśmy gotowy zestaw oświetleniowy. Zalet ma on sporo, bo lampa jest trwała, osłoniona kloszem, więc podmuchy wiatru jej nie straszne. Ma regulację płomienia, dzięki czemu mamy wpływ na jej jasność świecenia. Litr nafty starczy na bardzo długo, nie sprawdzaliśmy na jak długo, ale wydaje nam się, że na miesiąć świecenia spokojnie. Do tego naftę do lampy kupimy chyba na całym świecie.
Niestety przed ostatnim wyjazdem do Rumunii zlokalizwaliśmy dwa wycieki z lampy. Lampę odesłaliśmy na gwarancji i z braku czasu kupiliśmy w jednym z marketów budowlanych, lampę naftową za ok 10 zł. Niestety nie sprawdziła się najlepiej. Ciekła od samego początku oraz gorzej świeciła. Mniejsza ilość światła pewnie była spowodowana różnicą wielkości lampy.
 
 
W tym momencie zostaliśmy z nieużywaną lampą Coleman CPX 6, która pewnie trafi do sprzedaży oraz cieknącą lampą naftową chińskiego producenta. Korci nas, żeby zrobić kolejny krok na przód w temacie oświetlenia i kupić lampę ciśnieniową Petromax HK 500 lub Coleman Northstar. Czas pokaże jaką podejmiemy decyzję i nie omieszkamy Was o tym poinformować.

10. HAMAK

Bardzo wygodna rzecz do kontemplowania gwieździstej nocy, idealna do poobiedniego wypoczynku, najlepsze miejsce do wypicia porannej kawy. A do tego sam usypia dzieci! 🙂 
 

11. POJEMNIK NA BUTY JAKO MIEJSCE NA WSZYSTKIE DROBIAZGI 

Drobiazg porządkujący i ułatwiający życie pod namiotem.Simple clever życia pod namiotem. I nigdy więcej nie będziemy szukać kremów z filtrem, zapalniczki czy słonecznych okularów!
Do kupienia w każdym sklepie z „przydaśkami”. Po sezonie wakacyjnym może się przydać też w domu, piwnicy, garażu. Nie zajmuje po złożeniu wiele miejsca. 

12. Inne 

Nie wspomnieliśmy tutaj o wyposażeniu campingowym takim jak krzesła czy stół. W ostatniej dyskusji z zaprzyjaźnionymi pasjonatami sztuki campingowej doszliśmy do wniosku, że z uwagi na miejsce w samochodzie jest to kwestia bardzo indywidualna. My postawiliśmy na fotele z Decathlon (co pod koniec tego tekstu nie jest chyba już dla nikogo zaskoczeniem ;-)) Siedzi lub leży się na niech bardzo wygodnie, jednak po złożeniu zajmują dużo więcej miejca, niż tzw. fotele wędkarskie.

Polecamy również doposażyć się w takie drobiazgi jak miska do zmywania naczyń: klasyczna plastikowa lub składana na płasko wykonana z gumowanego materiału. Oprócz mycia naczyń sprawdza się także w przypadku szybkiej przepierki.

O namiocie pisaliśmy z kolei w innym poście.

Podsumowanie

Wyposażenie turystyczne, o którym piszemy, nie pojawiło się w naszym domu od razu. Metodą prób i błędów, przez kilka lat przede wszystkim sprawdzając wszystko w praktyce, wybieraliśmy sprzęt, który u nas sprawdza się najlepiej.

Jednak posiadanie samego sprzętu nie wystarczy. Trzeba najpierw ruszyć się z rodziną po prostu na najbliższą polanę żeby zrobić pierwszy krok w tej najprostszej przygodzie, jaką jest campingowanie.
Wasze dzieciaki na pewno zapamiętają ją lepiej niż niejedną grę czy bajkę.

Jak już spróbujecie koniecznie podzielcie się wrażeniami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *