Spacer ze słoniami – Elephant Nature Park

Pamiętam, kiedy pierwszy raz na żywo, poza zoo, zobaczyłam słonia. To było w Indiach: pomalowany na kolorowo słoń przeszedł tuż obok mnie niosąc na swoim grzebiecie chudziutkiego Hindusa. Byłam zachwycona tym egzotycznym widokiem.
Kiedy planowaliśmy podróż do Tajlandii pojawił się w naszych głowach pomysł, żeby wybrać się na taką zorganizowaną wycieczkę „na słonie”. Gdzieś nas ta idea uwierała, ale kierowani myślą sprawienia Zojce frajdy obcowania ze słoniami postanowiliśmy poszukać miejsca, które będzie najlepsze.
 
 

„NO RIDING ELEPHANT”

 
Wycieczki do parków ze słoniami w Azji są bardzo popularne. A okolicach Chiang Mai, gdzie szukaliśmy, jest ich kilkanaście. Bardzo łatwo z brzegu chwycić pierwszy lepszy trip. Kolorowe reklamy kuszą zdjęciami szczęśliwych klientów w egzotycznej scenerii na grzbiecie słonia.
Jeszcze przed wyjazdem do Tajlandii przeglądaliśmy wiele ofert, wszystkie były dość podobne do siebie, w zbliżonych cenach. Kiedy trafiłliśmy na stronę Elephant Nature Park (w skrócie ENP) zobaczyliśmy różnicę. 
 
Elephant Nature Park to schronisko dla słoni. Ratowane są tu te delikatne olbrzymy, które wcześniej przeszły mękę w cyrkach, na trekkingach, hucznych uroczystościach lub po prostu ku uciesze turystów, którzy wozili się na ich grzbietach. Sztuczki i posłuszeństwo nie biorą się znikąd. Najłatwiej chyba- by zrozumieć specyfikę tego miejsca- porównać nam je do schroniska dla psów. Wolontariusze oswajają słonie ze światem przez długie miesiące i lata, czasem słonie odzyskują ufność, a czasem nie…
 

 

 

 

 

ELEPHANT NATURE PARK

 
Sangduen „Lek” Chailert jest znana w całej Tajlandii. To ona w 1996 założyła Elephant Nature Park. Jej starania ratowania azjatyckich słoni i zmianę w tradycyjnym sposobie traktowania tych zwierząt zostały docenione przez magazyn Time w 2005 roku, kiedy to Lek dostała tytuł Azjatyckiego Bohatera Roku. W jej ślady poszli inni i dziś, oprócz ENP, w Tajlandii działa kilka podobnych ośrodków. W parku oprócz słoni żyje jeszcze około 50 bawołów oraz 400 psów. Te drugie pojawiły się tutaj po powodzi, jaka nawiedziła Tajlandię w 2010 roku. 
 
Dzień, w którym ruszyliśmy z Chiang Mai do ENP diametralnie zmienił nasze postrzeganie przemysłu turystycznego wykorzystującego słonie ku uciesze turystów. Ale, jak powiedziała nasza przewodniczka opowiadając nam o historii Parku, „nie oceniajmy źle ludzi, którzy nadal jeżdżą na grzbiecie słonia lub zachwycają się jego zwinnością kiedy tańczy na azjatyckiej ulicy. Oni jeszcze nie wiedzą co słoń musi wcześniej przejść. Róbcie zdjęcia, piszcie o tym, niech wszyscy się dowiedzą. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie to powstrzymać”.

 

 

DLACZEGO SŁONIE POTRAFIĄ TAŃCZYĆ?

Kiedy więziony słoń skończy 2 lub 3 lata zostaje poddany „phajaan”, co można tłumaczyć jako „łamanie (ducha)”. Słonik jest odbierany swojej mamie i siłą zamykany w klatce, która jest duża wyłącznie na tyle, by zwierzę mogło się w niej zmieścić. 
Ludzie pracujący na zmianę, dzień i noc, zawzięcie biją i dźgają ostrymi narzędziami uwięzionego słonia. Każde stawienie oporu, nawet jeśli jest próbą uniknięcia uderzenia lub zawyciem z bólu, jest brutalnie tłumione. Zwierzę w tym czasie nie dostaje jedzenia ani wody, nie wolno mu nawet zasnąć. Kilka dni lub tygodni później małe słoniątko z połamanym ciałem i duchem poddaje się. Jeśli słoń przeżyje tortury, zaczyna nowe życie w niewoli u swojego pana,„mahout”.
 
Większość słoni żyjących w Tajlandii jest związana z szeroko pojętą turystyką. Stąd pieniądze turystów mogą albo wspierać albo eliminować phajaan. Na szczęście ENP i kilka innych ośrodków pokazują lepszą alternatywę.
 

 

 
ENP jest usytuowany w dużej dolinie, przez którą przepływa rzeka. Jest to piękny krajobraz, idealny dla zwierząt, które potrzebują zarówno fizycznego, jak i psychicznego uzdrowienia. Większość słoni, które ratuje Lek i jej ekipa jest w zatrważająco złej kondycji. Są zdeformowane, mają połamane plecy, biodra, nogi. Wiele z nich jest ślepa, ponieważ spotkała je taka kara z nieposłuszeństwo podczas niewoli u mahouts. 

DZIEŃ W ELEPHANT NATURE PARK

Przed wejściem na teren parku zostaliśmy dokładnie pouczeni jak zachowywać się w obecności słonia. Uratowane zwierzęta nadal boją się gwałtownych ruchów i dotykania głowy – to w głowę właśnie były najczęściej ranione ostrymi hakami, które miały przypominać im o obowiązku posłuszeństwa. Potem, w ramach przyzwyczajania się obcowania ze zwierzętami karmiliśmy je arbuzami i ananasami. Ślepe słonie oplatały nasze ręce trąbą szukając kąsku dla siebie – to było niezwykłe uczucie!
 

 

 

Po karmieniu słoni poszliśmy na spacer po schronisku. Widzieliśmy jak leczy się chore słonie, jak się o nie dba. Pierwszy raz mogliśmy obcować ze słoniami stojąc tak blisko! Skóra słonia jest gruba, szorstka i pokryta krótkimi włosami. Patrząc słoniom w ich smutne oczy zobaczyłam fragment tego, co przeszły.
 

 

 

 
 
Dla Zojki największym doznaniem była kąpiel słoni w rzece – wiaderkami polewaliśmy stojące w wodzie słonie tak długo, jak długo słonie miały na to ochotę. Bo to zasadnicze prawo tutaj: nie zmuszamy do niczego słoni, tylko robimy to, na co słonie mają ochotę. Stąd owa kąpiel stała do końca pod znakiem zapytania 🙂
 

 

 

 

 

 

Po kolejnym posiłku innej grupy słoni poszliśmy wspólnie z nimi na spacer. Kolejne niezwykłe uczucie! Staliśmy oko w oko z całym stadem: dorosłymi słoniami, jednym trzyletnim i najmłodszym- dziewięciomiesięcznym. Te malutkie słoniki urodziły się już w schronisku, więc od początku na szczęście są w dobrych rękach. Lek i jej załoga dają światełko nadziei temu, co dzieje się na świecie ze słoniami. 
 

 

 

 
 

INFORMACJE PRAKTYCZNE

 
Elephant Nature Park i znajduje się godzinę drogi na północ od Chiang Mai. Park w swojej ofercie ma różne alternatywy: od pobytów jednodniowych do kilkutygodniowych wolontariatów. Warto kupić bilety z wyprzedzeniem dwu- lub trzytygodniowym, ponieważ miejsce to cieszy się naprawdę dużym zainteresowaniem. Na stronie internetowej parku jest kalendarz z wyświetlaną dostępnością. 
Bez problemu poruszaliśmy się po parku z dziecięcym wózkiem.
 
 

 

 

 
PS. Będą w Ayutthaya obserwowaliśmy spacer słoni z ludźmi na grzbietach. Nie zauważyliśmy wtedy czegoś, co po wizycie w parku samo rzuca się w oczy. Aż boli. Widzicie? Przyjrzyjcie się…
 
To ostre narzędzie, które trzyma Taj siedzący na słoniu…. Jeśli słoń wykazałby jakiekolwiek nieposłuszeństwo koniec tego ostrego narzędzia zostałby mu wbity w głowę. I wszyscy spokojnie pojechaliby dalej…
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *