Majówka z dzieckiem – Góry Wałbrzyskie

Gdzie: Góry Wałbrzyskie
Długość trasy: 17 km
Czas przejścia: 6:30 h

Plan na dzień dzisiejszy zakłada wędrówkę górami wzdłuż Wałbrzycha. Trasa dobrze mi znana, bo ostatni raz pokonałem ją z Ziemonami w Święta Wielkanocne w 2013 roku. 
Pod domem wsiadamy w autobus komunikacji miejskiej, u kierowcy kupujemy bilet za 2,50 zł i jedziemy nim w stronę Dworca Głównego PKP znajdującego się w dzielnicy Podgórze. Dojazd zajmuje nam ok 40min. Pogoda w dniu dzisiejszym zapowiada się obiecująco, humory nam dopisują, mięśnie przez ostatnie dwa dni wystarczająco się rozgrzały, żeby dzisiaj pokonywać kolejne wzniesienia. Ale jest też groźba „dnia trzeciego” i może się jeszcze okazać, że mięśnie nie zdążyły się odpowiednio zregenerować i wcale nie musi być tak miło. Nie ma się co zastanawiać, trzeba ruszać przed siebie i sprawdzić to na własnej skórze.
 

 

 
Wysiadamy na Podgórzu i kierujemy się w stronę ul. Słowiańskiej, którą przebiega czerwony oraz zielony szlak pieszy. Po chwili wychodzimy z zabudowań i wchodzimy w pola. Po lewej stronie mijamy Górę Zamkową oraz widoczne na drugim planie od prawej Górę Borową, Przełęcz Kozią, Kozła i Wołowiec.
 
 
W planie mamy przejść tamtędy, jednak najpierw kierujemy się w stronę najwyższego szczytu Gór Wałbrzyskich – Górę Borową (Czarną) 854m n.p.m. Myślę, że większość wałbrzyszan za najwyższą górę uznaje górujący nad Wałbrzychem Chełmiec, który jest 3m niższy od Borowej.

 

 

 

 

 
Bardzo ciekawą propozycją wycieczkową jest również wyjście do schroniska Andrzejówka. Będąc w Wałbrzychu, można górami dostać się do schroniska, skąd następnie autobusem komunikacji miejskiej można wrócić do miasta. 

 

 

 

 

Podejście pod Borową jest wymagające dla niedzielnego turysty. Mimo, że góra nie jest wysoka to jest stromo i można się trochę zasapać.

 
Chciałbym napisać, że dzięki temu, że stanęliśmy na tym szczycie mamy kolejną górę do odhaczenia z Korony Gór Polski, ale niestety Wikipedia podaje, że to właśnie Chełmiec jest zaliczany do tego spisu. Co począć? My wiemy swoje, Chełmiec już zdobyliśmy jakiś czas temu, teraz dla „czystości” przejścia zaliczyliśmy kolejny szczyt.

 

 

 Zejście z Borowej to dopiero zabawa! Stromo jest jak cholera i trzeba bardzo uważać, zwłaszcza z dzidziusem na plecach.

 
A to już punkt kulminacyjny stromizny, krótki odcinek ale „lufa” jest 😉 Oczywiście obchodzimy go bokiem, wspierając się o wyrastające drzewa.

 

 
Wstrząsy powstałe przy schodzeniu skutecznie zasłoniły Zojce oczy, ale skubana nawet nie kwęknęła, że ma jakiś dyskomfort.
 

Dochodzimy w końcu do Przełęczy pod Borową, gdzie pojawia się jeszcze jeden szlak – żółty, prowadzący do Jedliny Zdrój. Ten sam, którym dwa dni wcześniej wracaliśmy z Zagórza Śląskiego.

 
Po chwili jesteśmy na kolejnej przełęczy, która w naszych sercach ma szczególne miejsce… Rozkładamy się na trawie i robimy przerwę na jedzenie i picie. Decydujemy też, że wchodzimy na Wołowiec, bo dla chcących ominąć wspinaczkę, można iść leśnym duktem (nawet z wózkiem) wzdłuż wzniesień.

 

 

 

 

 
Między Kozłem a Wołowcem znajduję przyczepioną do drzewa karteczkę „Do punktu widokowego”, widzę wydeptaną ścieżkę i postanawiam nią zejść w dół. Dziewczyny zostają na górze. Wejście na Kozła było wystarczająco wyczerpujące. Zza drzew wyłania się krzyż. Mam przeczucie, że krzyż jest na Wołowcu, ale przebiega tamtędy szlak niebieski, którym idziemy. A to jest miejsce, które nawet nie jest oznaczone na naszej mapie. Widok natomiast jest o wiele lepszy niż ten na Wołowcu.

 

 
 
Idąc równym krokiem góra, dół, góra Anula się zastanawia ile jeszcze razy pod tę górę będziemy wchodzić, bo nastawiła się, że wchodzimy na Borową, a później to już tylko z górki. Więc pojawia się i kolejna góra Mały Kozioł.
 
 
Dzidzius śpi, więc robimy pauzę na piwo.
 
 
Następnie, idąc w dół dochodzimy do cywilizacji i przecinamy drogę nr 379, żeby znów zacząć wspinać się pod górę w pasmo Niedźwiadków, które mają odpowiednio 629m, 632m, 613m n.p.m.
Bardzo lubię w tym miejscu bukowy las. O tej porze roku zieleń jest oszałamiająca.
 

 

 
 
Zmierzając powoli do końca naszej wędrówki mijamy jeszcze mauzoleum w Wałbrzychu 
upamiętniające 170 tys. Ślązaków, którzy zginęli podczas I wojny światowej, ofiary wypadków w kopalniach oraz 25 lokalnych bojowników ruchu narodowo-socjalistycznego.
 
 
Stąd czeka nas jeszcze podejście do schroniska PTTK Harcówka znajdującego się w Parku im. Jana III Sobieskiego w Wałbrzychu. Schronisko to jest ewenementem na światową skalę, ponieważ mieści się ono w parku miejskim w centrum miasta. Rzadko kiedy jest czynne, no ale tym razem nam się udaje. Robimy ostatni odpoczynek przed powrotem do domu, oczywiście nie mogło zabraknąć zimnego, złotego trunku nalanego z kija.
Wycieczka bardzo udana. Pogoda ze wszystkich majówkowych dni była najlepsza. Zmęczenie było największe. W sumie pokonaliśmy 1144m przewyższeń.
 
BONUS
Jakby ktoś z Was, zastanawiał się kiedyś, gdzie jest najtaniej na świecie, to podpowiadamy: w Wałbrzychu. A na dowód załączamy zdjęcie.
 
 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *