Żywiec w Żywcu

Dziś sobota. Czyli wczoraj był piątek, a to oznacza, że wczoraj świętowaliśmy urodziny Zoi i moje 🙂 Do grona chatkowiczów dołączył Adek z Marysią, którzy również przywieźli Ewelę – przyjaciółkę Anuli. Impreza urodzinowa wyjątkowo była bezwódkowa, z czego jesteśmy dumni. Grzecznie posiedzieliśmy przy stole i kominku, po czym nasi goście pojechali na noc do Pcimia. Tego wieczoru dotarli również do Międzybrodzia Pancaki, czyli siostra Anuli ze swoim facetem i małą Magdalenką. Oni jednak zdecydowali się zatrzymać w pensjonacie, który widzieliśmy z naszego okna. Bardzo chwalili to miejsce, więc i my je rekomendujemy. 
 
Ponieważ jest nas w tym momencie siedem osób dorosłych i czwórka dzieci, to decydujemy się na zjedzenie wspólnego śniadania w jakiejś knajpie. Z braku większych możliwości restauracyjnych, trafiamy do restauracji Fanaberia znajdującej się w ośrodku Silesia przy ul. Brodek 4 w Międzybrodziu Bialskim. Śniadanie było wyborne a ciekawostką jest fakt, że restauracja leży na szlaku „Śląskich Smaków” czyli miejsc, które przygotowują tradycyjne regionalne potrawy. Warto tam zajrzeć.
 

WYCIECZKA DO BROWARU ŻYWIEC

 
Ponieważ Jan jest wielkim smakoszem piwa, motywując go do przyjazdu do Polski ,zaproponowaliśmy wycieczkę do browaru w Żywcu. Zgodnie z planem po śniadaniu przenieśliśmy się do muzeum. Zwiedzanie browaru odbywa się tylko w pracujące dni tygodnia, więc po tej wizycie Jan chce wrócić do Polski, żeby zobaczyć od kuchni jak działa nasz browar w Żywcu.
 
 

 

 

 

 

 

 

 

KARCZMA KOCIERZ 

Czas płynie nieubłaganie i po zwiedzaniu browaru kierujemy się do Karczmy Kocierz na przełęczy Kocierskiej. Miejsce już przez nas sprawdzone, a znowu pomyśleliśmy, że może być ciekawe dla Jana, ponieważ karczma jest zbudowana w staropolskim stylu oraz wystroju, a dania w niej serwowane należą do tradycyjnej kuchni polskiej.
Smacznie pojedliśmy, więc nadszedł czas, żeby wracać do domu. Jadąc krętą drogą łączącą Żywiec z Andrychowem docieramy do Międzybrodzia. W domu szykujemy kolejną urodzinową posiadówkę, bo przecież nie świętowaliśmy jeszcze urodzin z Pancakami! Ze względu na małą Magdalenkę impreza nie trwa do rana, za to Magda – mama Magdalenki – stanęła na wysokości zadania i przywiozła urodzinowe kubeczki, serwetki, tort no i w ogóle było świetnie!
 

 

Tags from the story

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *