Chochoł nasz w Dolinie Chochołowskiej

Gdzie: Tatry
Długość trasy: 17 km
Czas przejścia: 5 h
 

Po wczorajszych wyczynach dziś przyszedł czas na relaks. Od samego rana więc każdy z naszej trójki pielęgnował w sobie spokój: Zojka bawiła się na dywanie, tata Bedu pijąc kawę przeglądał mapy, a ja selekcjonowałam zdjęcia. Sielanka, lub inaczej mówiąc: wakacje. Gdyby za oknem było deszczowo lub mgliście pewnie w piżamach doczekalibyśmy wieczoru. Jednak Zakopane gości nas po królewsku: słońce wzywa na zewnątrz od świtu. Więc o 11 wyruszamy do Doliny Chochołowskiej. Warto tu być choć raz w życiu, by wiedzieć jak wygląda najdłuższa i największa dolina polskich Tatr. Całość ma długość około 10 kilometrów, a jej trasa modelowana jest przez nieodłączny Chochołowski Potok. Podobno Dolina Chochołowska najpiękniejsza jest wiosną, kiedy na jej łąkach rosną łany krokusów. Jesteśmy tu na przełomie października i listopada i ani trochę nie żałujemy! Dolina, która pewnie w sezonie przeżywa oblężenie, teraz jest pusta. Podczas naszego spaceru spotykamy zaledwie kilka osób. 

Przez pierwsze 45 minut szlak prowadzi asfaltową drogą. Dla nas, prowadzących wózek idealna sprawa. Ci, którzy wybiorą się tu bez dziecięcego wózka mogą skorzystać z wypożyczalni rowerów, która ma swoje trzy punkty: na początku, na etapie środkowym i przedkońcowym. Fajna opcja, gdy chce się przyspieszyć lub urozmaicić wycieczkę. Dostępne są też rowery z fotelikami dla dzieci.
 

 

DROGA NA POLANĘ CHOCHOŁOWSKĄ

Na Polanie Huciska droga asfaltowa kończy się i zaczyna kamiennie podejście. Jesteśmy w połowie drogi do naszego celu, jakim jest schronisko na Chochołowskiej Polanie. Robimy sobie krótką przerwę przy Wywierzysku Chochołowskim. To określenie wywodzi się od góralskiego określenia wody „wywierającej” spod ziemi. Dookoła dzięki temu jest niezwykle zielono. Wygląda to bardzo malowniczo i chwilowo widok wywierzyska przenosi nas w bajkową rzeczywistość. Wystarczy minuta i podążając wąską dróżką  znajdujemy się z powrotem na szlaku. Idąc dalej przechodzimy obok Wyżniej Bramy Chochołowskiej. Na skale widzimy tablicę upamiętniającą wizytę papieża Jana Pawła II w dolinie. Oprócz tej tablicy widzimy dziś jeszcze kilka innych miejsc, które pamiętają Papieża Polaka i jego wędrówki po Tatrach.
Przemuję stery, ale mam pecha, bo droga staje się coraz bardziej stroma i kamienista. Ale dzielnie pcham wózek. Gdy mijamy trzecie skrzyżowanie szlaków wiem, że do schroniska już blisko. Łapię oddech i po kilkudziesięciu krokach wchodzimy na Polanę Chochołowską. Stąd rozpościera się piękny widok na Rakoń, Wołowiec i Starorobociański Wierch. Od początku spaceru przez polanę obserwujemy stare, drewniane chaty pasterzy. Budzą nie tylko nasz zachwyt – Światowe Dziedzictwo Kultury też doceniło ich urok i zostały wpisane na listę obiektów objętych szczególną ochroną międzynarodowej organizacji UNESCO.
 

 

SCHRONISKO NA POLANIE CHOCHOŁOWSKIEJ

Na końcu Polany, a tym samym na końcu Doliny Chochołowskiej znajduje się cel naszej dzisiejszej wędrówki – tatrzańskie schronisko stojące na wysokosci 1148m n.p.m. Dojście tutaj zajęło nam dwie godziny.
Zojce spacer zdaje się bardzo służyć – nie budzi jej ani to, że wnosimy ją w wózku po schodach, ani echo różnych dźwięków w dużej, pustej sali. Oprócz nas odpoczywają tu dosłownie dwie osoby. Mała Gu budzi się po pół godzinie w wyśmienitym nastroju i przez szybę ogląda zachwycona to, co ominęło ją podczas, gdy spała.

 

Ciekawostką, na jaką natkęnliśmy się w schronisku, była tablica upamiętniająca „Gwiazdę Polski” – największego balonu świata sprzed lat. Czytając wpis dowiadujemy się, że w Dolinie Chochołowskiej w październiku 1938 roku miała miejsce próba pierwszego polskiego lotu balonem do stratosfery. Niestety próba się nie powiodła, a na dodatek wybuch II wojny światowej udaremnił dalsze starania.
Po tym, jak wszyscy zjedliśmy coś ciepłego w schronisku, ruszyliśmy w drogę powrotną. Świeciło słońce, Zojka uważnie rozglądała się po okolicy i gotowi na kolejne 10 kilometrów nie daliśmy się namówić woźnicy na oszczędzanie nóg i nadwyrężenie kieszeni. Po co przyspieszać bieg wydarzeń, kiedy właściwie chciałoby się zatrzymać czas, bo jest tak pięknie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *