Nasze prywatne Letnisko

Nie tak dawno zachwycaliśmy się urokiem letnisk w Puszczy Zielonce, zapominając chyba wtedy o naszej rodzinnej daczy nad jeziorem w Lusówku, a raczej działce – jak zwykliśmy ją nazywać. Odkąd jednak zaczęłam o niej myśleć jak o letnisku, nie wiedzieć dlaczego, nabrała dla mnie dodatkowej atrakcyjności.
 
Mały, drewniany domek, urządzony tak, by wszystko, co potrzebne jest do spędzenia tu kilku dni, było zapewnione. Od kilku lat przechodzi lifting pod okiem, araczej ręką mojej siostry Magdy, której działka zawdzięcza swój dzisiejszy look.

W tym roku zdecydowaliśmy się spędzić tu ciągiem dwa tygodnie. Tuż obok jezioro, łąki i lasy. W ciągu dnia ja spaceruję z Zojką po okolicznych ścieżkach ciesząc oko wszechogarniającą zielenią i ciszą. Zasięg w moim telefonie wskazuje jedną kreskę, więc postanawiam nie dzwonić nawet do znajomych. Jesteśmy sobie same i jest cudnie. Pół dnia mija nam na nic nie robieniu. Staram się zapamiętać ten stan – to półmetek mojego urlopu macierzyńskiego. W drugiej połowie dnia dołącza do nas tata Bedu i wspólnie spacerujemy, łowimy ryby w jeziorze, bujamy się w hamaku, oglądamy zachody słońca, czytamy. Zojka jest tym wszystkim bardziej lub mniej zainteresowana, ale całe dnie na świeżym powietrzu sprawiają, że nasza córka śpi jak złoto. To dla nas kropka nad i w całym tym relaksie.

 

 

 

 

 

 

 

Co jest potrzebne aby z małym dzieckiem spędzić beztrosko kilka dni na wsi? Właściwie to nic…Zabraliśmy ze sobą łóżeczko turystyczne, ale szybko doszliśmy do wniosku, że Zojka będzie spała z nami na szerokim materacu, łóżeczko natomiast pełnić będzie rolę kojca do zabawy na świeżym powietrzu. Potrzebna też jest ciepła woda – do zmieszania kaszki i do kąpieli. Wanienka? Pewnie to zależy od wieku dziecka – nasza półroczna Zojka mieści się nadal w misce. Do tego krem z filtrem, repelenty sobie i Zojce odpuściliśmy co nam wyszło właściwie na dobre.

 

Nie zabraliśmy też rowerów, bo Zojka samodzielnie nie siedzi, a to jest niezbędne, żeby wozić ją w krzesełku rowerowym. Ale już dziś snujemy plany o wycieczkach rowerowych. Dookoła Poznania jest kilka fajnych tras na rodzinne wyprawy, a jedna z nich prowadzi właśnie do Lusówka. Liczy trochę ponad 20km i prowadzi przez Skórzewo i Dąbrówkę, by w końcu za Zakrzewem wjechać na leśny dukt i nim mknąć do Sierosławia, skąd jest jedyne 5 kilometrów przez łąki i lasy do jeziora w Lusówku. Właśnie rozbudził się mój apetyt na rowerowanie! Na ryby, na grzyby, na rowery by…

 
Tags from the story

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *